Pokazywanie postów oznaczonych etykietą owoce morza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą owoce morza. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 18 stycznia 2015

Makaron z krewetkami w sosie cztery sery



Długo się przekonywałam do owoców morza... oj długo... ale od jakiegoś czasu jem i muszę przyznać, że mi smakują :-) No dobra, jem tylko krewetki ;-) I podobnie rzecz się miała z serami pleśniowymi, ale te polubiłam znacznie wcześniej :-) Najpierw z białą pleśnią - instynkt samozachowawczy nijak nie chciał mi pozwolić na inną... ;-) ale w końcu i do tego się przełamałam :-) I danie, o którym Wam dziś piszę jest jednym z moich ulubionych :-) jego dodatkowym atutem jest to, że właściwie przygotowuje się je tyle, ile trwa gotowanie makaronu - od momentu wstawienia wody i odcedzenia go ;-) A smakuje tak, że żal zostawić choćby mały okruszek... 


SKŁADNIKI

ok. 300 g krewetek (tym razem mrożonych, gotowych do użycia)

ok. 300 g makaronu

200 ml śmietany 30 %

125 g sera gouda

125 g sera grana padano

125 g sera mozzarella

125 g sera gorgonzola

3 ząbki czosnku

2 - 3 łyżki oleju

sól, pieprz




Krewetki myjemy, usuwamy ogonki i osuszamy ręcznikiem papierowym. Olej rozgrzewamy na patelni i dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek, chwilę smażymy, a następnie dodajemy krewetki. Obsmażamy je z obu stron i dolewamy śmietanę. Doprowadzamy do wrzenia i zmniejszamy płomień pod patelnią (ważne jest to żeby śmietana nie gotowała się wielkimi "bąblami") i dodajemy pokrojone w kostkę sery. Delikatnie mieszając podgrzewamy aż sery się rozpuszczą (sos będzie dość gęsty i lekko ciągnący) i ewentualnie doprawiamy solą i pieprzem. Makaron gotujemy zgodnie z przepisem na opakowaniu, odcedzamy i dodajemy do sosu - dokładnie (ale delikatnie żeby nie uszkodzić krewetek) mieszamy. Gotowe :-)



środa, 26 czerwca 2013

Muszle z leczo krewetkowym



Ten przepis wprowadził do naszego domu mój mąż, pragnąc mnie tym samym przekonać do owoców morza ;-) Znalazł go gdzieś w internecie parę lat temu i niestety nie jest w stanie wskazać gdzie :-( a szkoda :-( chętnie dowiedziałabym się kto miał tak fantastyczny pomysł... Powyższą nazwę wymyśliłam sobie sama gdyż małżonek zapisał w skrócie "KREWETKI" i tyle... odkrywcze to mocno i konkretne ;-) ale pomijając wszystko danie mnie urzekło bez pamięci - przede wszystkim w tej wersji krewetki nie patrzą na mnie z talerza, a więc spokojnie mogę jej zjadać, a to zawsze stanowiło dla mnie największą barierę ;-) poza tym delikatne, sycące, pyszne... 


SKŁADNIKI

500 g mrożonych krewetek

1 duża cebula

3 ząbki czosnku

200 ml białego wytrawnego wina

1 pęczek posiekanej natki pietruszki

1/2 pęczka bazylii (u mnie ta z doniczki ;-) )

1 fix leczo (np. Knorr)

3 łyżki oliwy z oliwek

ewentualnie sól, pieprz


dodatkowo: makaron duże muszle - 2/3 opakowania




Cebulę drobno siekamy, czosnek przeciskamy przez praskę. Oliwę rozgrzewamy na patelni, przekładamy na  nią cebulę i czosnek, podsmażamy (uważajcie żeby czosnek nie zbrązowiał, bo będzie gorzki i zepsuje smak potrawy), a następnie dolewamy wino i dusimy do odparowania (prawie całkowitego) płynu. Krewetki rozmrażamy, odsączamy i dodajemy na patelnię; chwilę podsmażamy. Rozrabiamy fix zgodnie z przepisem na opakowaniu i dolewamy na patelnię. Gotujemy aż krewetki będą odpowiednio miękkie, a następnie dodajemy posiekaną natkę i bazylię.
Makaron gotujemy na półtwardo, a następnie każdą muszlę faszerujemy przygotowanym leczo.
Boskie... z białym winem...