piątek, 29 kwietnia 2016

Kebab na patyku



Ogólnie nie należę do kebabożerców, ale mój mąż już tak :-) I tak to jakoś poukładane, że jak on coś lubi, to ja lubię to przygotować w domu żeby mieć pewność co on tam je ;-) czy na pewno nie skażone czymś dziwnym,starym i w ogóle... a jak już zrobię, to sama też jem :-) :-) To danie, które Wam dziś prezentuję, ma wyrazisty smak, ale nie jest przesadnie ostre i właśnie w moim poczuciu dlatego jest ono dobre ;-) Takie kebaby możecie jeść z patyczka, na surówce, z frytkami, albo pościnać paski mięsa i zapakować w pitę lub tortillę, do tego dodatki i... nic lepszego nie potrzeba :-) A przynajmniej wiadomo co w tym posiłku chodzi, a nie zagadka jakaś ;-)  


SKŁADNIKI

ok. 700 g mięsa wieprzowego

1 cebula

1 jajko

2 - 3 ząbki czosnku

3 łyżki kaszy manny lub bułki 

2 łyżki przyprawy kebab - gyros

1/2 łyżki soli ziołowej

1/2 łyżki suszonego majeranku

1/2 łyżki pieprzu młotkowanego z kolendrą

1/4 łyżki suszonego tymianku

szczypta białego pieprzu

1 łyżka oleju


Surówka:

kilka liści kapusty pekińskiej

1 pęczek koperku

1/2 puszki kukurydzy 

3 łyżki jogurtu greckiego

sól, pieprz




Cebulę kroimy w grubą kostkę, ząbki czosnku zgniatamy bokiem noża i wszystko podsmażamy na rozgrzanym oleju. Mięso kroimy i mielimy razem z czosnkiem i cebulą. Następnie do mięsa dodajemy jajko, kaszę lub bułkę i przyprawy. Dokładnie wyrabiamy do chwili aż mięso będzie odchodziło od dłoni. Patyczki do szaszłyków oblepiamy porcjami mięsa, układamy na blaszce i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na 20 minut. 

Kapustę kroimy w cienkie paski, koperek drobno siekamy, kukurydze odsączamy; łączymy z jogurtem i przyprawami.

Gotowe kebaby podajemy z surówką (i ewentualnie z frytkami).

środa, 27 kwietnia 2016

Koktajl bananowy z komosą ryżową i cynamonem



Pewnie zauważyliście,że ostatnio dużo tu tzw. szybkiej kuchni... no cóż, czasem to konieczność, a czasem zwykłą wygoda ;-) Swoją drogą to lubię zrobić coś szybko i smacznie :-) np. wszelkie koktajle - tu ich jeszcze nie opisywałam, ale robię je dość często. A robię dlatego, że szybko, że zdrowo, że to taki posiłkowy kompakt idealny właśnie na szybką przekąskę ;-) To te "bez wkładki", a te z dodatkiem sycącego wypełniacza doskonale nadają się na śniadanie. Tak jak ten, o którym tu dziś mowa :-) Z jednej strony lekki, z drugiej sycący, dostarczający energii na cały poranek. Spróbujcie koniecznie, bo to chyba jeden z najprostszych koktajli w mojej kuchni :-)


SKŁADNIKI

1 banan

1 opakowanie jogurtu naturalnego (150 - 180 g)

1/4 szklanki komosy ryżowej białej

1/2 szklanki wody

cynamon




Komosę przelewamy wrzątkiem, a następnie gotujemy w wodzie do miękkości. Przestudzoną komosę, banana, jogurt i cynamon (dajcie go według własnego uznania, ale nie za dużo, żeby nie zdominował smaku) miksujemy razem, przelewamy do szklanki i wierzch posypujemy cynamonem. 

wtorek, 26 kwietnia 2016

Pęczotto z kurczakiem



1... 2... 3... Mamuśka na start! Tak się czasem czuję gdy muszę szybko zorganizować obiad, a moje maleństwo ma gorszy dzień ;-) Wtedy jak nic przydają się przepisy na dania jednogarnkowe. W ostatnim czasie nauczyłam mojego męża jeść różne kasze. Pocieszające jest to, że bardzo się nie wzbraniał, jak stwierdził "lubi te moje eksperymenty". I tak oto pojawiło się w naszym domu pęczotto. Sam pęczak - jak już wcześniej pisałam - w moim odczuciu jest po prostu bez smaku, ale odpowiednio doprawiony zamienia się w fantastyczne danie, które znika do ostatniego ziarenka. 


SKŁADNIKI

1 szklanka pęczaku

2 szklanki bulionu (lub 1,5 szklanki bulionu i 0,5 szklanki białego wytrawnego wina)

2 cebule

ok. 0,5 kg fileta z kurczaka

3 łyżki masła klarowanego

1 łyżka masła ("normalnego")

1 łyżeczka vegety

1 łyżeczka pieprzu młotkowanego z kolendrą

1/4 łyżeczki curry

1/2 łyżeczki słodkiej papryki

sól

natka pietruszki




Cebulę kroimy w drobną kostkę i podsmażamy na patelni na maśle klarowanym aż zrobi się delikatnie złota. Następnie dodajemy pęczak i chwilę smażymy (aż wszystkie ziarna zmienią kolor na lekko żółty). Dodajemy kurczaka pokrojonego w kostkę i całość mieszamy tak, by kawałki mięsa obsmażyły się. Dolewamy bulion, dodajemy vegetę, pieprz, curry, paprykę, sól i dusimy pod przykryciem od czasu do czasu mieszając aż pęczak zmięknie. Jeśli wybraliście wersję z winem, to dolewamy je właśnie teraz, gdy kasza jest już miękka i jeszcze chwilę dusimy. Wyłączamy palnik i zostawiamy danie pod przykryciem jeszcze na 10 - 15 minut. Dodajemy masło i dokładnie mieszamy, tak by się rozpuściło w kaszy. Pęczotto podajemy posypane zieloną pietruszką, z dodatkiem surówki (np. tej ze zdjęcia). 



Surówka z kapusty pekińskiej



Nie wiem jak u Was, ale u mnie coś wiosny nie widać :-( zimno, pada... a szkoda... Póki co przywołajmy więc wiosnę na talerzach, np. przy pomocy takiej właśnie surówki :-) Łatwej w przygotowaniu, takiej która z pewnością ożywi nie jeden obiad...


SKŁADNIKI

1 małą kapusta pekińska

1 pęczek rzodkiewki

1 pęczek szczypiorku

4 - 5 łyżek jogurtu naturalnego

1 łyżka musztardy

sól, pieprz


Kapustę kroimy w cienkie paski, rzodkiewkę w półplasterki, a szczypiorek drobno siekamy. Jogurt łączymy z musztardą, pieprzem i solą. Następnie wszystkie składniki umieszczamy w salaterce i dokładnie mieszamy ze sobą. 
Gotowe :-) 

poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Owsiane batoniki



Dziś z cyklu "Wypiekanie na śniadanie" mam dla Was batoniki owsiane pochodzące z bloga Codzienna kuchnia niecodzienna. Powiem krótko: są kapitalne! Na śniadanie z jogurtem i owocami komponują się idealnie :-) Samo przygotowanie batonów zajmuje chwilkę i tyleż samo jedzenie ich. Kilka, które zostały schowałam do lodówki, będą jeszcze na jutro ;-)


SKŁADNIKI

2 szklanki płatków owsianych

1 szklanka amarantusa ekspandowanego

2/3 szklanki łuskanych ziaren słonecznika

2 jajka

3 łyżki masła orzechowego

50 g masła

4 łyżki drobno posiekanych lub zmielonych orzechów włoskich (ja zamiennie dałam wiórki kokosowe)

1/2 szklanki mleka

1/2 szklanki brązowego cukru

1 łyżeczka cynamonu


Dodatkowo (ja nie dawałam):

polewa czekoladowa

ziarna sezamu 




Ziarna słonecznika wsypujemy na suchą, rozgrzaną patelnie i przez chwilę prażymy, następnie odstawiamy by przestygły. Masło, mleko i cukier zagotowujemy, a następnie dodajemy masło orzechowe, cynamon i dokładnie mieszamy. Do miski wsypujemy płatki, amarantus, słonecznik, orzechy (u mnie wiórki), dolewamy mokre składniki i  mieszamy razem. Na koniec dodajemy roztrzepane jajka i jeszcze raz mieszamy. Masę wykładamy na blachę wyłożoną papierem (moja 22 x 23 cm) i dokładnie wyklejamy nią dno - autorka przepisu informuje, że masa może się lepić do dłoni, moja się nie lepiła, ale tak czy inaczej bądźcie przygotowani na wszystko ;-) Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 170 - 180 stopni na ok. pół godziny. Po tym czasie wyjmujemy blachę z piekarnika, studzimy i kroimy w dowolne kształty. Możecie też od razu uformować kształty batoników i upiec je. Gotowe batony możecie polać czekoladą i posypać sezamem (ja z tego zrezygnowałam).




Razem ze mną wypiekały:





Bułki drożdżowe z jabłkiem



Dziś pora na "Ciasto na niedzielę" - akcję organizowaną na facebooku. Ta dzisiejsza pod hasłem "Drożdżówka bogato nadziana". Postanowiłam więc te moje drożdżówki nadziać jak się patrzy: jabłka i inne dodatki. Wyszły fantastycznie wręcz, a cieszy mnie to tym bardziej, że przepis na ciasto wymyśliłam sobie sama, bez zerkania w inne przepisy :-) znaczy się bułki są całkowicie autorskie :-) Nam smakowały bardzo, mam nadzieję, że Wam też będą ;-)


SKŁADNIKI

Ciasto:

4 szklanki mąki pszennej 

2/3 szklanki mleka

60 g masła

50 g świeżych drożdży

3 jajka

5 łyżek miodu

1 cukier wanilinowy

1 cukier ze skórką cytryny


Nadzienie:

4 - 5 jabłek (w zależności od wielkości)

4 łyżki cukru trzcinowego

3 łyżki wiórek kokosowych

3 łyżki rodzynek

3 łyżki suszonej żurawiny

1/2 łyżeczki cynamonu

1/2 łyżeczki kardamonu


Dodatkowo:

4 łyżki mleka

2 łyżeczki cukru trzcinowego




Mąkę przesiewamy do dużej miski. Mleko podgrzewamy (ale nie może być zbyt gorące), dodajemy do niego cukier wanilinowy i ze skórką cytryny oraz rozkruszone drożdże, mieszamy i odstawiamy na chwilę, by drożdże "ruszyły". Masło rozpuszczamy, a następnie do przestudzonego dodajemy miód i mieszamy aż lekko się połączą. Jajka roztrzepujemy widelcem, Mleko z drożdżami, masło z masłem i jajka dodajemy do mąki i wyrabiamy ciasto do chwili, aż będzie łatwo odchodziło od ręki (jeśli będzie się bardzo lepiło możecie dodać trochę mąki, ale nie za dużo, żeby bułki nie wyszły twarde). Odstawiamy na ok 30 - 40 minut do wyrośnięcia.  
Rodzynki i żurawinę zalewamy wrzątkiem w osobnych miseczkach i odstawiamy na 30 minut, a następnie odcedzamy. Jabłka obieramy i kroimy w grubą kostkę, dodajemy cukier, cynamon, kardamon, wiórki, rodzynki i żurawinę, mieszamy. 
Wyrośnięte ciasto wykładamy na stolnicę posypaną mąką i rozwałkowujemy na prostokąt o grubości ok. 2 cm (dłuższy brzeg powinien być u dołu stolnicy, a krótsze od boków). Na rozwałkowane ciasto wykładamy nadzienie (1/3 prostokąta nie pokrywamy jabłkami) i zwijamy jak roladę (zaczynając od brzegu z nadzieniem. Kilkakrotnie kręcimy zwiniętą roladą po stolnicy, żeby brzeg dobrze się przykleił, a następnie kroimy na 12 kromek - bułek. Układamy je na papierze do pieczenia "ślimakiem" do góry. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na 18 - 20 minut.
Mleko mieszamy z cukrem. Gorące bułki (prosto z piekarnika) smarujemy mieszaniną i odstawiamy do wystygnięcia. 





Razem ze mną swoje drożdżówki nadziewały:
Joanna 
Angelika
Mal Gosia
Dorota
Marzena
Joanna
Lidia (fb)
Iwona 
Bożena
Sylwia (fb)
Beata
Joanna


piątek, 22 kwietnia 2016

Zupa pomidorowa z awokado i mozzarellą



Zupa pomidorowa to chyba jedna z najbardziej znanych zup :-) Każdy ma swój sposób na nią, ale często pomijamy jej nietypowe modyfikacje, w których zamiast ryżu czy makaronu królują inne dodatki. Właśnie taką wersję, z tymi innymi dodatkami chciałam Wam dziś zaproponować, tak dla odmiany, dla przełamania znanych schematów :-) Mam nadzieję, że będzie Wam smakowała w takim właśnie wydaniu, bo jak dla mnie to jest rewelacyjna, zaskakująco smaczna...


SKŁADNIKI

250 ml przecieru pomidorowego

1 łyżeczka pasty pomidorowej

2 łyżki śmietany 12 %

500 ml dowolnego bulionu lub wody

1 kulka mozzarelli w zalewie

1 awokado

sól ziołowa, pieprz, vegeta

ewentualnie szczypiorek




Wodę i przecier wlewamy do garnka i zagotowujemy. Śmietanę łączymy z pastą, dolewamy kilka łyżek gorącej zupy, całość mieszamy aż składniki się połączą, a następnie przelewamy do garnka z zupą i doprowadzamy do wrzenia. Wyłączamy i doprawiamy solą, pieprzem i vegetą. 
Awokado kroimy w ćwiartki, a następnie każdą z nich w plasterki, mozzarellę kroimy w kostkę. 
Zupę nalewamy do miseczek, dodajemy do niej ser i awokado, a jeśli lubicie możecie dodatkowo posypać ją posiekanym szczypiorkiem (ewentualnie dodać drobny makaron). 

czwartek, 21 kwietnia 2016

Wiosenna sałatka z tortellini



To co najbardziej lubię wiosną i latem, to lekkie posiłki, które można bardzo szybko przygotować. Prym zdecydowanie wiodą tu sałatki - zdrowe, sycące, lekkie :-) Te warzywne bądź owocowe idealnie nadają się na kolację bądź podwieczorek, za to te z dodatkiem makaronu czy ryżu świetnie sprawdzą się jako przekąska w pracy w porze obiadu. Właśnie taką sałatkę chcę Wam dziś zaproponować: z wiosennymi nowalijkami i tortellini służącymi jako składnik sycący ;-) Robi się ją dosłownie chwilę, a jak smakuje... pycha!


SKŁADNIKI

1 paczka tortellini z ricottą i szpinakiem

1 średni ogórek

1 pęczek rzodkiewek

1 pęczek szczypiorku

3 jajka ugotowane na twardo

1 łyżka majonezu

2 łyżki jogurtu naturalnego

sól, pieprz




Tortellini gotujemy zgodnie z przepisem na opakowaniu i studzimy. Ogórka i rzodkiewki kroimy w półplasterki, jajka i szczypiorek drobno siekamy, majonez mieszamy z jogurtem, solą i pieprzem. W salaterce mieszamy tortellini, ogórka, rzodkiewki oraz majonez z jogurtem i przyprawami. Wierzch posypujemy jajkami i szczypiorkiem. 

Rafaello z kaszy jaglanej



Uwielbiam domowe słodycze :-) można je zrobić szybko, mieć pewność z czego właściwie są i można dobrać składniki tak, by były jak najzdrowsze dla dzieci :-) Długo musiałam przekonywać starszą córcię do różnych kasz, niektórych nadal nie jada, bo twierdzi, że jej nie smakują. Dlatego tym bardziej ucieszyło mnie, że te właśnie pralinki spotkały się z uznaniem z jej strony :-) Smak kaszy znakomicie tuszują wiórki i cukier trzcinowy, może nie smakuje to dokładnie jak oryginalne rafaello, ale i tak cukierki są pyszne :-) Znikają z talerzyka błyskawicznie (z tej ilości wychodzi 15 - 16 pralinek), a dodatkowym ich atutem jest to, że maluchy same mogą je formować i obtaczać w wiórkach (albo innej posypce, którą akurat lubią ;-) )


SKŁADNIKI

1,5 szklanki mleka kokosowego

0,5 szklanki kaszy jaglanej

5 łyżek wiórek kokosowych

3 łyżki cukru trzcinowego


dodatkowo:

wiórki do obtoczenia pralinek

kilka zblanszowanych migdałów




Kaszę dokładnie płuczemy i wsypujemy do garnka. Dodajemy mleko, wiórki, cukier i gotujemy aż kasza się rozklei i powstanie gęsta masa (musicie uważać, bo lubi się przypalić). Studzimy, a następnie letnią masę przez chwilę blendujemy. Formujemy pralinki, w każdą wciskamy migdał i obtaczamy w wiórkach. Schładzamy. Gotowe.






wtorek, 19 kwietnia 2016

Kurczak ostro - słodki




Tak mnie coś naleciało ostatnio na danie inspirowane Indiami... Może to efekt tego, że dawno już nie jadłam nic tak wyrazistego i aromatycznego :-) No więc przejrzałam szafkę z przyprawami, wykopałam z niej co mi tam było potrzebne i wymyśliłam sobie takie danie :-) Ostre! I to jak czort ;-) Ale jabłko i mleko kokosowe świetnie tę ostrość równoważą, a jeśli dodatkowo gotowe danie wzbogacicie jogurtem naturalnym, to smak będzie idealny...


SKŁADNIKI

2 pojedyncze filety z kurczaka

2 łyżki oleju kokosowego

1 duża marchewka

1 jabłko

0,5 szklanki mleka kokosowego

1,5 szklanki wody

1,5 łyżki curry

1 łyżka słodkiej papryki w proszku

1 łyżeczka ziaren kolendry

0,5 łyżeczki cynamonu

0,5 łyżeczki kardamonu

0,25 łyżeczki chili

0,25 łyżeczki białego pieprzu

0,25 łyżeczki czarnego pieprzu

sól

czarny sezam

jogurt naturalny

















Mięso myjemy, oczyszczamy z żyłek i kroimy w paski. Marchewkę ścieramy na tarce jarzynowej. Olej rozgrzewamy na patelni i obsmażamy na nim kurczaka, a następnie dodajemy marchewkę, przyprawy i wodę. Przykrywamy i dusimy aż mięso zmięknie od czasu do czasu mieszając. Gdy tak się stanie dodajemy starte na grubej tarce jabłko i mleko kokosowe; dusimy jeszcze przez chwilę aż jabłko rozsmaży się. Tak przygotowany sos podajemy z ryżem, posypany sezamem (wcześniej podprażcie go chwilę na suchej patelni) i polany jogurtem.



Zakupy w frisco.pl



Zakupy... mmm... spokojne, powolne chodzenie po sklepie, czytanie etykiet, wybieranie, oglądanie nowych produktów, porównywanie ofert... czas płynie i płynie, a ja chodzę kupuję to czego akurat potrzebuję i czego nie potrzebuję, ale przyda się, na wszelki wypadek... Pięknie, co? Było... dawno temu, bo od kiedy w moim życiu pojawiły się dzieci, a one towarzyszą nam dosłownie wszędzie, zakupy stały się koszmarem... niestety... szczególnie te wspólne, rodzinne ;-) Mimo starannie przygotowanej kartki z listą zakupów, po 30 minutach błądzenia po markecie koszyk jest już w połowie pełny, a lista ani trochę się nie zmniejsza. Starsza córka potrzebuje mnóstwa rzeczy (ona ich nie chce, ona ich potrzebuje), wszystko ją przyciąga jak magnes więc większość czasu to tłumaczenie, że jednak nie potrzebuje, albo będzie potrzebowała innym razem. Nie upiera się, odpuszcza bez krzyku i rzucania się po podłodze (i chwała Bogu za to!), ale i tak sytuacja powtarza się co drugą półkę ;-) Młodsza póki co śpi w trakcie zakupów, ale też jest jak timer, który zacznie wyć gdy wybije odpowiednia pora, pora karmienia ;-) No to dzielimy listę na pół, ja z jedną córką w jeden koniec sklepu, mąż z drugą w drugi. Spotykamy się przy kasie: rzeczy niepotrzebnych, kupionych, bo była okazja - pół koszyka, rzeczy z listy pół brakuje... Mała zaczyna się wiercić, bo dobiega jej pora, starsza niepocieszona, bo jednak kilku rzeczy może mogła sobie nie odmawiać. Stajemy do kasy samoobsługowej, bo szybciej. Wychodzimy ze sklepu dosłownie na sygnale...




Myślę, że przynajmniej część z Was zna taki schemat lub podobny ;-) Ja po takich zakupach marzę jedynie o chwili relaksu, spokoju tylko dla siebie... I nagle okazuje się, że jest złote rozwiązanie - markety online :-) W moim mieście taki nie funkcjonuje dlatego uważałam, że nie mogę sobie pozwolić na komfort spokojnego kupowania w tenże sposób. Okazało się jednak, że się myliłam :-) A przekonałam się o tym odkrywając frisco.pl :-) W prawdzie mieszkając ponad 100 km od Warszawy nie kupię w ten sposób mięsa czy owoców, ale wszystko inne już tak :-) A więc w czwartek wieczorem (gdy rodzina już spała, a ja spokojnie popijałam sobie herbatkę) wybrałam w markecie to, co uwzględniała moja lista zakupów, opłaciłam zakupy online, a dziś przed południem paczka była :-) Odliczając weekend, kiedy to firma kurierska nie pracuje, czekałam jeden dzień :-) Po mięso i owoce poszłam sobie spokojnie do sklepu na osiedlu, w pobliżu mojego bloku, zajęło mi to chwilę :-) Oszczędność czasu wielka. W Warszawie zakupy dotrą do Was szybciej, ale jak dla mnie komfort kupowania w ten sposób jest ogromny, nawet na odległość :-) I zamierzam jeszcze nie raz wrócić do frisco.pl - pooglądałam, poczytałam etykiety, porównałam, kupiłam...

A tutaj macie link do sklepu:  https://www.frisco.pl/



poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Schab zapiekany w sosie śmietanowo - majonezowym



Nie wiem jak to jest u Was, ale mój mąż to typowy mięsożerca. Najlepiej żeby każdy obiad je zawierał, bo w przeciwnym razie po godzinie znów jest głodny ;-) A ja... no cóż, mięso jadam, ale bez przesady ;-) dlatego co jakiś czas lubię wymyślić coś innego, coś odmienić w tym klasycznym domowym menu. No i właśnie tak wymyśliłam sobie schab, o którym Wam dziś piszę. Miały być tradycyjne schabowe, ale popatrzyłam na koszyczek z ziołami i już było wiadomo, że tradycyjnie nie będzie ;-) Ale za to wyszło genialnie... bo schab zapieczony w tej całej mieszance stał się delikatny, nieziemsko kruchy, aromatyczny... po prostu jedyny w swoim rodzaju :-) No i teraz to on tworzy tradycję naszego domu :-)


SKŁADNIKI

ok. 700 g schabu

3 łyżki gęstej śmietany 12 %

3 łyżki majonezu

1 łyżeczka suszonego majeranku

1 łyżeczka suszonego tymianku

1 łyżeczka soli ziołowej

1/4 łyżeczki białego pieprzu

1/4 łyżeczki pieprzu czarnego




Schab kroimy w plastry i rozbijamy jak na schabowe. Pozostałe składniki mieszamy razem i zalewamy mieszanką mięso, dokładnie mieszamy, by każdy plaster oblał się sosem i wstawiamy na godzinę do lodówki. Po tym czasie przekładamy całość do naczynia żaroodpornego, przykrywamy je i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 200 stopni (dolna grzałka, termoobieg) na 45 minut. Następnie wyłączamy piekarnik i zostawiamy w nim naczynie jeszcze przez 30 minut. 
Upieczone mięso podajemy z ziemniakami lub pieczywem i surówką. 

niedziela, 17 kwietnia 2016

Rogaliki z marmoladą



Dawno już nie brałam udziału w "Wypiekaniu na śniadanie". Ale w tym tygodniu udało mi się i rogaliki są :-) Pyszne, pachnące, ciasto robi się bardzo szybko i bardzo łatwo formuje się rogaliki... Pochodzą one jak zwykle z przepisu zaproponowanego przez organizatorów akcji (KLIK) i mam nadzieję, że Wam też będą smakowały :-)


SKŁADNIKI

2 szklanki mąki

1/8 szklanki mleka

4 łyżeczki cukru

50 g drożdży

125 g margaryny

1 jajko

szczypta soli

marmolada




Mleko podgrzewamy i rozpuszczamy w min drożdże, a następnie dodajemy cukier i całość dokładnie mieszamy, aż cukier rozpuści się. Margarynę podgrzewamy, ale nie rozpuszczamy, ma być miękka, ale nie płynna. Mąkę wsypujemy do miski, dodajemy sól, jajko, mleko z cukrem i drożdżami oraz margarynę; wyrabiamy gładkie ciasto i odstawiamy na 15 minut do wyrośnięcia. Po tym czasie rozwałkowujemy ciasto w kształt okręgu i dzielimy go na 12 trójkątów (tak jak pizzę). Na każdym kawałku kładziemy marmoladę, zwijamy i formujemy rogaliki. Układamy na blaszce (w odległości od siebie, bo rosną) i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na 20 minut.  

Razem ze mną rogaliki piekły:
Ewa
Kinga
Marzena
Magda
Małgorzata
Iwona
Alina

piątek, 15 kwietnia 2016

Gulasz z szynki



Właściwie to moja wariacja nt. gulaszu, bo jednak trochę się różni od takiego prawdziwego, jaki wszyscy znają... ale ten mój wcale nie jest gorszy i mam nadzieję, że wszyscy to sprawdzicie gotując go chociaż raz :-) Możecie go podawać z kaszą, ziemniakami albo pieczywem. Pyszny, aromatyczny, mmm...


SKŁADNIKI

ok. 500 g mięsa z szynki

ok. 200 g pieczarek

1 - 2 cebule

1 marchewka

1 pietruszka

2 łodygi selera naciowego

1 łyżka pasty pomidorowej

5 łyżek oleju

1 łyżka mąki

1 łyżka słodkiej papryki w proszku

1/2 łyżki pieprzu młotkowanego z kolendrą

1/2 łyżki suszonego majeranku

1/2 łyżki czosnku granulowanego

1/2 łyżki soli ziołowej

1/2 łyżki soli

szczypta pieprzu białego

szczypta ostrej papryki mielonej

woda




Mięso myjemy, kroimy w dość spore kawałki i posypujemy przyprawami (paprykami, solami, pieprzami, majerankiem, czosnkiem), mieszamy żeby kawałki dokładnie się obtoczyły i odstawiamy na ok. 2 godziny do lodówki. Warzywa oczyszczamy i kroimy w plastry. Pieczarki myjemy i kroimy na połówki lub ćwiartki, a jeśli są bardzo drobne zostawiamy w całości. Olej rozgrzewamy na patelni i obsmażamy na nim mięso, a następnie przekładamy je do rondla. Na tym samym tłuszczu obsmażamy pieczarki i warzywa, a następnie dodajemy całość do mięsa. Dolewamy wodę - tak by zakrywała składniki i gotujemy na niewielkim ogniu do czasu aż mięso będzie miękkie. 50 - 70 ml wody mieszamy z mąką i pastą pomidorową, a następnie dodajemy do gulaszu, zagotowujemy i zdejmujemy z palnika. 
Potrawa  jest gotowa chociaż trochę z nią schodzi ;-)