Pokazywanie postów oznaczonych etykietą domowy alkohol. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą domowy alkohol. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 24 sierpnia 2014

Nalewka z malin



Pada i pada i końca nie widać... :-( A jak pomyślę, że jutro jadę na tygodniowe szkolenie (a właściwie tygodniowy zjazd w ramach rocznego kursu kwalifikacyjnego) to po prostu odbiera mi wszystkie siły i wszelką energię... Ostatni tydzień wakacji, powinnam szykować dziecko do przedszkola, spędzać z nim ostatnie chwile wakacji, a tu ktoś sobie wymyślił termin zdobywania wiedzy... masakra... no i efekt jest taki, że wszystko co związane z przedszkolem załatwiałam w tym tygodniu, a moja córcia znów będzie musiała spędzić tydzień w dyżurującym przedszkolu... tzn. mój mąż będzie ją tam codziennie zaprowadzał, ale tak czy inaczej, jej wakacje już właśnie się skończyły... pociechą jest to, że w wieku 4 lat chęć uczęszczania do przedszkola jest jeszcze ogromna, przynajmniej w przypadku mojego dziecka. Niemniej nienajlepsze doświadczenia z dyżurującym przedszkolem z początku wakacji budzą we mnie raczej negatywne emocje... :-( No i jeszcze to, że nigdy nie rozstawałam się z nią na tak długo! wyjeżdżał na 2 czy 3 dni, ale nie na tydzień :-( Jak jaj bez niej wytrzymam tak długo? 
Natomiast wracając do nagłego spadku temperatury na dworze  i ochłodzenia moje myśli koncentrują się wokół nalewki malinowej :-) ta w tej wersji jest mocna, rozgrzewająca i szczerze mówiąc jest idealna przy wszelkich zaziębieniach ;-)


SKŁADNIKI

1 kg malin

3/4 kg cukru

1 l spirytusu




Maliny i cukier przesypujemy warstwami w dużym słoju, zakrywamy go gazą i odstawiamy na 4 - 6 tygodni. W tym czasie cukier powinien się całkiem rozpuścić (możecie co jakiś czas potrząsnąć słoikiem, a najlepiej ustawić go w nasłonecznionym miejscu). Następnie zlewamy powstały sok i łączymy go ze spirytusem. Całość odstawiamy na kilka miesięcy w ciemne miejsce (moja zwykle stoi minimum 4 miesiące). Rozlewamy do butelek.   

piątek, 11 lipca 2014

Orzechówka



Ta orzechówka w moim wydaniu to takie trochę robienie "na oko", ale za każdym razem się udaje :-) Nalewka z orzechów ma działanie lecznicze w przypadku dolegliwości żołądkowych, ale przełamana różnymi przyprawami zamienia się w trunek typowo deserowy. Orzechówka na spirytusie jest dość mocna więc jeśli macie życzenia możecie użyć wódki (wiem, że tak też się robi, ale ja zawsze daję jednak spirytus). No i spieszcie się, bo lada chwila orzechy zaczną twardnieć... 
A tak na marginesie, to jeszcze jeden dzień i weekend :-) i tak wyczekiwany urlop... :-)


SKŁADNIKI

orzechy

cukier

spirytus

ewentualnie: wanilia, cynamon, kardamon




Orzechy myjemy i kroimy w plastry lub ćwiartki - jak Wam wygodnie. Następnie układamy je warstwami w wysokim słoiku, a każdą warstwę przesypujemy cukrem (mnie na 30 orzechów idzie 3 szklanki cukru). Ostatnią warstwę powinien stanowić cukier. Lekko dociskamy łyżką i zakrywamy gazą. Tak przygotowane orzechy zostawiamy na kilka dni, żeby puściły sok, a cukier się rozpuścił. Gdy tak się stanie zlewamy powstały syrop i łączymy go ze spirytusem w stosunku 1:1 (jeśli mamy 0,5 l syropu, to dolewamy 0,5 l spirytusu) i odstawiamy na kilka miesięcy, a czym dłużej stoi tym lepsza w smaku. 
Jeśli chcecie przełamać orzechowy smak, to po połączeniu syropu ze spirytusem dodajcie do mieszanki wanilię, cynamon lub kardamon, albo wszystkiego po trochu :-)



wtorek, 14 maja 2013

Likier z kukułek



Jakiś czas temu, a właściwie jakieś dwa lata temu, zapragnęłam przygotować likier z kukułek - w końcu to jedne z moich ulubionych cukierków, a o owym trunku wiele słyszałam, ale nikt nie potrafił mi dokładnie powiedzieć co i jak. No i znalazłam... kilka... kilkanaście przepisów... a każdy niby taki sam, a jednak inny... no i dalej pozostałam w punkcie wyjścia... Spróbowałam dwa może trzy przepisy i... rozczarowałam się... a to za mało kukułek, a to zdecydowanie za mocny... to znów cukierki fruwały w dzbanku jak meteoryty... więc popróbowałam lunąć i sypnąć co trzeba tak "na oko" i w końcu wyszedł smak jak potrzeba :-) a wodę w składzie podpowiedział mi wujek mojego męża - prawdziwy fan domowych alkoholi... 


SKŁADNIKI

Wersja I

300 g kukułek

500 ml wódki

200 ml wody


Wersja II

Wersja I + 400 g masy krówkowej


Kukułki rozbijamy na mniejsze kawałki i zalewamy ciepłą wodą, co jakiś czas mieszamy żeby cukierki dokładnie się rozpuściły. Do rozpuszczonych kukułek dolewamy alkohol, dokładnie mieszamy, rozlewamy do butelek i odstawiamy na kilka godzin. 
W wersji wzbogaconej przygotowany likier miksujemy z masą krówkową (możecie kupić gotową albo przygotować z mleka skondensowanego - sposób przygotowania tutaj (KLIK) ) - likier jest wtedy gęściejszy i jeszcze ciekawszy w smaku :-)




P.S.
Bardzo ważne jest to, żeby cukierki rozpuszczać w wodzie - w alkoholu będą leżały i leżały, a i tak nie rozpuszczą się jak potrzeba :-(
Jeśli wolicie mocniejszy trunek zastąpcie wódkę spirytusem. 
Czym dłużej likier oczekuje na wypicie, tym staje się mocniejszy :-) Ja przygotowuję go co najmniej kilka dni   przed planowanym terminem konsumpcji ;-)