Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biszkopty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biszkopty. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 21 marca 2016

Sernik z pomarańczową nutą



No i ostatnia prosta do świąt... a ja jakoś bez większego planu na nie i w ogóle... zebrałam zamówienia od najbliższych kto i co chciałby zjeść przy świątecznym stole i - o dziwo - zachcianki jakieś spójne tym razem :-) Na pewno sernik i szarlotka, na pewno szynka i pasztet, na pewno sałatka jarzynowa i jeszcze jakaś z fetą, na pewno jak dołożę jeszcze swoje chcenia, to z kuchni nie wyjdę do niedzieli ;-) najważniejsze, że chcą jeść, że smakuje, że razem i rodzinnie :-) 
A ja ostatnio postanowiłam znów trochę poeksperymentować i wyszła mi taka mieszanka różnych przepisów :-) no bo ser z jednego, masa budyniowa z drugiego, a biszkopt jeszcze z innej bajki... Zniknął szybciej niż się spodziewałam, a to cieszy najbardziej :-) mąż stwierdził, że śmiało mogę wprowadzać wypiek na domową listę ciast obowiązkowych :-) Więc podpisuję się obiema rękami pod tą mieszanką faktur i smaków, bo jest bajeczna... taka moja... ;-)   


SKŁADNIKI

Biszkopt:

3 jajka

1/2 szklanki cukru

1/2 szklanki mąki pszennej

1/4 szklanki mąki ziemniaczanej

1 łyżeczka kakao

2 łyżki kandyzowanej skórki pomarańczowej

aromat pomarańczowy


Masa serowa:

1/2 kg sera białego (może być z wiaderka)

3/4 szklanki cukru

100 g masła

1/4 szklanki mleka

1 budyń waniliowy lub śmietankowy bez cukru

1 jajko

aromat pomarańczowy


Masa budyniowa:

600 ml soku Kubuś z pomarańczą (lub innego soku tego typu)

2 budynie waniliowe lub śmietankowe bez cukru


Polewa:

50 g masła

3 łyżki cukru

6 łyżek ciemnego kakao

6 łyżek wody


Dodatkowo:

2 galaretki pomarańczowe

500 ml gorącej wody

kilka łyżek soku pomarańczowego




Białka oddzielamy od żółtek i ubijamy na sztywną pianę, dodajemy cukier i jeszcze przez chwilę ubijamy. Następnie dodajemy żółtka i delikatnie mieszamy. Obie mąki łączymy z kakao, przesiewamy i stopniowo dosypujemy do masy jajecznej. Na koniec dodajemy skórkę i delikatnie mieszamy. Następnie całość przelewamy do tortownicy (21 - 23 cm) wyłożonej papierem do pieczenia i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na 30 minut (termoobieg). Upieczony biszkopt wyjmujemy z piekarnika i wraz z tortownicą rzucamy z wysokości ok. 60 cm. Następnie wkładamy ponownie do piekarnika, tym razem wyłączonego i pozostawiamy w uchylonym aż ciasto wystygnie.

Wszystkie składniki masy serowej wkładamy do garnka, krótko miksujemy, a następnie gotujemy do chwili aż masa zgęstnieje i na powierzchni zaczną się pojawiać pęcherze z powietrzem. UWAGA: Masa lubi się przypalać.

Z Kubusia odlewamy 3/4 szklanki i w tek ilości rozrabiamy budyniowy proszek. Resztę soku zagotowujemy i do wrzącego wlewamy rozrobione budynie; gotujemy aż masa zgęstnieje i pojawią się pęcherzyki powietrza.

Składniki polewy wkładamy do rondelka i na małym ogniu gotujemy aż całość zgęstnieje i zamieni się w jednolitą masę.

Galaretki rozpuszczamy w wodzie i odstawiamy do wystygnięcia.

Biszkopt kroimy na dwa blaty. Pierwszy z nich zostawiamy w tortownicy i wylewamy na niego gorącą masę serową (dzięki temu ciasto nawilgnie), a na nią gorącą masę budyniową. Czekamy aż masy wystygną i zalewamy tężejącą galaretką, a na nią kładziemy drugi blat biszkoptowy. Całość wstawiam do lodówki by galaretka całkiem zastygła. Następnie wyjmujemy ciasto z tortownicy, górny blat nasączamy sokiem pomarańczowym i oblewamy polewą czekoladową.




sobota, 4 lipca 2015

Tort z owocami



No to wczoraj skończyłam 35 lat... piękny wiek :-) Zaczynam się zgadzać z tymi, którzy mówią, że wiek po 30-tce, to najpiękniejszy okres w życiu kobiety... to chyba właśnie ten moment kiedy w końcu życie trzyma się w swoich rękach... 
Wczoraj też zakończyłam udział w fantastycznych warsztatach dotyczących pracy z własnym dzieckiem, z innymi rodzicami, którzy chcą się tego nauczyć... niezapomniane doświadczenie - gdyby to zależało ode mnie, to każdy rodzic dostawałby ode mnie darmowy talon na udział w takich warsztatach jeszcze zanim zostanie rodzicem... 
No i wczoraj częstowałam tortem z owocami :-) Właśnie tym, który opisałam Wam poniżej :-) Biszkopt rzucany - niejednokrotnie Wam go już polecałam :-) masa z mascarpone i kremówką - dziś trochę rzadsza, żeby dodatkowo biszkopt chłonął wilgoć :-) i owoce... dowolne, jakie lubicie, ja wykorzystałam truskawki póki są, ale inne też się sprawdzą :-) koniecznie pamiętajcie, by biszkopt upiec dzień wcześniej niż będziecie robić cały tort, a tort dzień wcześniej niż zamierzacie go podać. Dlaczego? Bo wtedy lepiej wchłonie nasączenie, a to obowiązkowo z odrobiną alkoholu, by smak był wyrazistszy... Nie musi być spirytus, może być inny, który nutą będzie Wam pasował do całości. Może domowej roboty cytrynówka? A potem już jemy... mój zniknął błyskawicznie :-) 




SKŁADNIKI

Biszkopt:

10 jajek

1,5 szklanki cukru

1,5 szklanki mąki pszennej

0,5 szklanki mąki ziemniaczanej


Masa:

750 g mascarpone

600 - 700 ml śmietany 30%

4 - 5 łyżek cukru pudru


Poncz:

600 ml przegotowanej zimnej wody

4 łyżki spirytusu

1 łyżka soku z cytryny

po 3 - 4 krople aromatu cytrynowego i pomarańczowego


Polewa:

3 łyżki margaryny

3 łyżki kakao

3 czubate łyżki cukru


Piana:

3 białka

0,5 szklanki cukru

4 łyżki wody

po 2 krople aromatu cytrynowego i pomarańczowego


Dodatkowo:

1 słoik dżemu brzoskwiniowego

truskawki

owoce i kwiaty do dekoracji




Białka oddzielamy od żółtek i ubijamy na najwyższych obrotach miksera na sztywną pianę, na koniec dodajemy stopniowo cukier. Zmniejszamy obroty miksera do minimum i dodajemy po jednym żółtku. Obie mąki mieszamy razem i dodajemy po jednej łyżce do masy jajecznej. Przelewamy ciasto do foremki (duża, prostokątna) wyłożonej papierem do pieczenia i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na 30 - 40 minut, następnie wyjmujemy upieczony biszkopt a piekarnika i upuszczamy go wraz z formą z wysokości ok. 60 cm. Ponownie wstawiamy do wyłączonego już i uchylonego piekarnika i pozostawiamy do wystudzenia. 

Śmietanę ubijamy z cukrem pudrem na sztywno, a następnie dodajemy stopniowo mascarpone i miksujemy (na wolnych obrotach) aż wszystko połączy się w jednolitą całość.

Składniki ponczu łączymy razem. 
Wodę zagotowujemy z cukrem (cukier powinien się rozpuścić), dodajemy aromaty i zestawiamy z palnika - czekamy aż syrop przestanie wrzeć. Białka ubijamy na sztywno, a następnie wlewamy cienkim strumieniem gorący syrop. Miksujemy aż piana wystygnie. 
Składniki polewy wkładamy do rondelka z grubym dnem i podgrzewamy do czasu aż wszystkie składniki połączą się.
Truskawki kroimy na drobne kawałki.




Biszkopt kroimy na trzy blaty. Pierwszy z nich sączymy ponczem,smarujemy dżemem i wykładamy masę z mascarpone. Następnie kładziemy drugi blat, sączymy, wykładamy masę i całą powierzchnię posypujemy obficie pokrojonymi truskawkami. Kładziemy trzeci blat, sączymy i polewamy polewą. Gdy polewa przestygnie pokrywamy ją warstwą piany (możecie pominąć pianę i owoce układać na czekoladzie, ale po pierwsze: ładniej wyglądają na białym tle, a po drugie piana bardzo dobrze "przykleja" je do tortu i nie odpadają :-) ). Na pianie układamy w dowolny sposób owoce, kwiaty i wszystko inne na co macie ochotę :-)








niedziela, 24 maja 2015

Czekolada plastyczna i tort na Dzień Matki



Tort... zwykle robię je na jakąś konkretną okazję i tak też było tym razem - ten właśnie tort przygotowałam na spotkanie rodzinne, ale myślę, że z powodzeniem możecie go przygotować dla swoich mam na ich wtorkowe święto :-) Ja z czekoladą eksperymentowałam po raz pierwszy, zwykle dekorowałam torty masą z pianek marshmallows lub po prostu kremem. Tyle, że eksperyment spodobał mi się tak  bardzo, że jeszcze nie raz do niego wrócę :-) Polecam i Wam tę metodę dekorowania - jest łatwa i szybka, a do tego można nieźle zaskoczyć jedzących :-) Powodzenie :-)


SKŁADNIKI

Biszkopt (22 cm):

5 jajek

3/4 szklanki cukru

3/4 szklanki mąki pszennej

1/4 szklanki mąki ziemniaczanej


Biszkopt (16 cm):

3 jajka

1/2 szklanki cukru

1/2 szklanki mąki pszennej

2 łyżki mąki ziemniaczanej


Masa:

6 jajek

1,5 szklanki cukru

500 g masła

1 łyżeczka soku z cytryny

3 - 4 krople aromatu cytrynowego

3 - 4 krople aromatu pomarańczowego


Poncz:

1/2 l zimnej przegotowanej wody

sok z 1/2 cytryny

2 łyżki spirytusu

kilka kropel aromatu arakowego


Czekolada ciemna:

100 g czekolady mlecznej

200 g czekolady gorzkiej

2,5 łyżki miodu


Czekolada biała:

300 g białej czekolady

2,5 łyżki miodu


Dodatkowo:

1 słoik dżemu morelowego lub brzoskwiniowego

dowolna dekoracja




Białka oddzielamy od żółtek i ubijamy na sztywną pianę na najwyższych obrotach miksera, dodajemy cukier i ubijamy jeszcze przez chwilę. Następnie zmniejszamy obroty do minimum i dodajemy kolejno po jednym żółtku. Mąki łączymy ze sobą, przesiewamy i stopniowo dosypujemy do masy. Przelewamy do tortownicy (22 cm). Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez 30 minut. Po upieczeniu wyjmujemy tortownicę z piekarnika, upuszczamy ją z wysokości ok. 60 cm, a następnie ponownie wstawiamy do uchylonego i wyłączonego piekarnika i czekamy aż biszkopt wystygnie. 

Tak samo przygotowujemy biszkopt w tortownicy 16 cm. Ja piekłam oba na raz. Najlepiej jest je upiec dzień wcześniej niż planujecie robić tort. 




Jajka przeznaczone na masę wbijamy do miski, dodajemy cukier i mieszamy, a następnie stawiamy na garnku z gorącą wodą (ale dno nie może być zanurzone w wodzie) i ubijamy aż cukier się rozpuści, a następnie masa zwiększy swą objętość. Zdejmujemy z garnka i nadal ubijamy aż masa wystygnie. Masło miksujemy do białości, a następnie - cały czas miksując - dodajemy po łyżce masę jajeczną. Miksujemy aż całość połączy się w idealny krem. Dodajemy aromaty, sok z cytryny i delikatnie mieszamy łyżką. 

Składniki ponczu mieszamy razem. 




Czekoladę mleczną i gorzką łamiemy na mniejsze kawałki i wkładamy do salaterki, dodajemy miód i całość rozpuszczamy w kąpieli wodnej do czasu aż miód i czekolada połączą się w jednolitą masę. Wyjmujemy ją z salaterki i kładziemy na ręczniku papierowym żeby odsączyć nadmiar tłuszczu. 

W taki sam sposób przygotowujemy biała czekoladę.




Biszkopty kroimy na trzy krążki każdy. Pierwszy krążek z większego biszkoptu nasączamy ponczem, rozsmarowujemy na nim część dżemu, a następnie wykładamy część masy i rozsmarowujemy. Przykładamy drugim krążkiem, sączymy go i znów smarujemy kremem. Kładziemy trzeci krążek, sączymy i smarujemy cienką warstwą kremu. 
Odrywamy kawałek ciemnej czekolady, spłaszczamy go, kładziemy na papierze do pieczenie, przykrywamy drugim kawałkiem papieru i cienko rozwałkowujemy (dzięki temu, że robimy to między dwoma arkuszami papieru, czekolada nie przykleja się do wałka). Przenosimy na przygotowany tort i dokładnie obkładamy go dookoła. 
W taki sam sposób przygotowujemy mniejszy biszkopt i układamy go na większym. Dodajemy elementy z białej czekolady (wałkujemy je tak samo jak ciemną) i dekorujemy w dowolny sposób. 




Uff... trochę roboty z tym jest, ale za to jak smakuje... mmm... 


P.S.
Złoty kolor to zasługa złotego barwnika w proszku, który naniosłam pędzelkiem. 


wtorek, 21 kwietnia 2015

Tort herbaciany



Na demotywatorach krąży tekst, że "marzenia się nie spełniają, marzenia się spełnia"... i niby slogan, ale jak człowiek powtórzy sobie to kilka razy, to zaczyna się przekonywać, że to jednak prawda ;-) hihi :-) I to całe gadanie o braniu życia w swoje ręce, liczeniu na siebie i w ogóle staje się jakieś bliższe... Więc biorę... liczę... i spełniam... a ile przy tym radości i satysfakcji!!! I nie ważne czy marzenie jest duże czy małe... ważnie, że własne... :-)

A w kuchni co? A jak pamiętacie jakiś czas temu dostałam przesyłkę od Basilur Tea. A do dobrej, aromatycznej herbaty idealnie pasuje delikatne, rozpływające się w ustach ciasto. Zwłaszcza jeśli jest zrobione z użyciem tej herbaty :-) Tym razem pokombinowałam trochę i tort herbaciany z nutą irish cream dominującą w herbacie Dimbula wyszedł wręcz obłędnie! Spróbujcie koniecznie...



SKŁADNIKI

Biszkopt:

3 jajka

1/2 szklanki cukru

1/4 szklanki mąki pszennej

1/4 szklanki kakao

2 łyżki mąki ziemniaczanej


Masa:

4 jajka

3/4 szklanki cukru

1 łyżka herbaty Dimbula Basilur

1 łyżka żelatyny (czubata)

400 ml śmietany 30 %

100 ml wrzącej wody


Poncz:

2 łyżeczki herbaty Dimbula Basilur

2 łyżki syropu o smaku irish cream

1 łyżka spirytusu

150 ml wrzącej wody


Dodatkowo:

2 - 3 łyżki dżemu truskawkowego

kakao lub starta czekolada






Białka oddzielamy od żółtek i ubijamy na sztywną pianę na najwyższych obrotach miksera, dodajemy cukier i ubijamy jeszcze przez chwilę. Następnie zmniejszamy obroty do minimum i dodajemy kolejno po jednym żółtku. Mąki i kakao łączymy ze sobą, przesiewamy i stopniowo dosypujemy do masy. Przelewamy do tortownicy (moja tym razem miała średnicę 16 cm). Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez 30 minut. Po upieczeniu wyjmujemy tortownicę z piekarnika, upuszczamy ją z wysokości ok. 60 cm, a następnie ponownie wstawiamy do uchylonego i wyłączonego piekarnika i czekamy aż biszkopt wystygnie. 

Herbatę zalewamy wrzątkiem i zaparzamy przez 5 minut, a następnie przecedzamy. Jajka ucieramy z cukrem w garnku z grubym dnem, a następnie stawiamy na palniku i cały czas mieszając podgrzewamy aż cukier się rozpuści. Dolewamy herbatę, chwilę mieszamy aż składniki się połączą, a podgrzewamy ok. 5 minut. Zestawiamy z palnika i ubijamy ok. 10 minut. Wsypujemy żelatynę i dokładnie mieszamy. Odstawiamy aż masa zacznie tężeć. Śmietanę ubijamy na sztywno na najwyższych obrotach miksera, a następnie zmniejszamy je i dodajemy stopniowo tężejącą masę herbaciano - jajeczną. Jeśli uznacie, że przygotowany krem jest zbyt rzadki wstawcie go na trochę do lodówki. 








Herbatę na poncz zaparzamy wodą przez 5 minut, a następnie przecedzamy i odstawiamy aż wystygnie. Dodajemy syrop, spirytus i mieszamy razem.

Biszkopt kroimy na trzy krążki. Pierwszy z nich układamy na dnie tortownicy i sączymy 1/3 ponczu, smarujemy dżemem i wykładamy 1/3 masy. Kładziemy drugi krążek, sączymy i wykładamy kolejną część masy. Kładziemy trzeci krążek, sączymy ostatnią częścią ponczu i wykładamy ostatnią część masy. Wstawiamy na kilka godzin do lodówki, by masa stężała. Przed podaniem posypujemy tort kakao lub czekoladą. 






P.S. 
Jeśli chcecie by tort postał chwilę dłużej na stole, to zamiast 1 dodajcie 2 łyżki żelatyny, wtedy masa będzie nieco sztywniejsza :-)


czwartek, 16 kwietnia 2015

Sernik odwrócony



Lubicie serniki? Ja uwielbiam :-) Ten dzisiejszy jest trochę przewrotny i to dosłownie... Nie będę się rozgadywać, po prostu spróbujcie sami... Dlaczego? Bo nie jest za słodki, ma idealną konsystencję i w ogóle... ;-)


SKŁADNIKI

Masa serowa:

1 kg sera z wiaderka

500 g mascarpone

1,5 szklanki cukru pudru

6 jajek

2 żółtka

2 budynie śmietankowe lub waniliowe bez cukru

aromat cytrynowy i pomarańczowy (po kilka kropli)


Ciasto:

5 jajek

3/4 szklanki cukru

3/4 szklanki mąki pszennej

1/4 szklanki mąki ziemniaczanej




Białka oddzielamy od żółtek i ubijamy na najwyższych obrotach miksera na sztywną pianę, na koniec dodajemy stopniowo cukier. Zmniejszamy obroty miksera do minimum i dodajemy po jednym żółtku. Obie mąki mieszamy razem i dodajemy po jednej łyżce do masy jajecznej cały czas delikatnie mieszając. 
Wszystkie składniki masy serowej umieszczamy w misce miksera i miksujemy na średnich obrotach aż składniki połączą się. Przelewamy masę do blachy (duża prostokątna) wyłożonej papierem do pieczenia i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na 30 minut, a następnie zalewamy ciastem i pieczemy kolejne 30 minut. Przed wyjęciem z piekarnika sprawdzamy patyczkiem czy obie masy są upieczone. Studzimy sernik, a następnie wierzch brytfanki przykrywamy prostokątną tacą i odwracamy ciasto - ser powinien być teraz na górze, a biszkopt na dole; delikatnie ściągamy papier. Wierzch polewamy czekoladą lub posypujemy cukrem pudrem.








Wiosenne słodkości!

czwartek, 1 maja 2014

Biszkopt z rabarbarem



Majówka majówką, a mną targa dziś pewna refleksja: jak szeroki zasięg może mieć podłość ludzka... Czy ludzie tę cechę tak naprawdę mają od zawsze i skrzętnie ją pielęgnują czy może to życie ją w nich kształtuje...? Czy szczęście innych denerwuje ich tak bardzo, że muszą je niszczyć z premedytacją czy też są tą podłością przesiąknięci do szpiku kości i wszelkie swe działania realizują nieświadomie... ? Ciężki to temat... macie jakieś swoje przemyślenia? 

A tak bardziej majókowo, to dziś mój tata obchodził swe kolejne urodziny - kameralnie, w gronie najbliższych... A ponieważ nie przepada on za tortami i ciastami z kremem, to przygotowałam mu taką oto rabarbarową niespodziankę :-)  


SKŁADNIKI

biszkopt:

7 jajek

1 szklanka cukru

3/4 szklanki mąki pszennej

1/3 szklanki mąki ziemniaczanej

1/4 szklanki kakao


dodatkowo:

ok. 1/2 kg rabarbaru

5 łyżek cukru

1 łyża cukru z wanilią

1/2 łyżeczki cynamonu

szczypta kardamonu




Rabarbar obieramy i kroimy w kawałki o długości ok. 1 cm, a następnie zasypujemy cukrem i przyprawami, mieszamy i odstawiamy na 10 - 15 minut. Następnie odsączamy z wytworzonego soku i rozkładamy równomiernie na dnie tortownicy. 
Białka oddzielamy od żółtek i ubijamy na najwyższych obrotach miksera na sztywną pianę, na koniec dodajemy stopniowo cukier. Zmniejszamy obroty miksera do minimum i dodajemy po jednym żółtku. Obie mąki i kakao mieszamy razem i dodajemy po jednej łyżce do masy jajecznej. Przelewamy ciasto do tortownicy z rabarbarem i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na 40 minut. Następnie wyjmujemy upieczone ciasto z piekarnika i upuszczamy go wraz z tortownicą z wysokości ok. 60 cm (tak jak zawsze w przypadku biszkoptu rzucanego). Ponownie wstawiamy do wyłączonego już i uchylonego piekarnika i pozostawiamy aż wystygnie. 
Zimne ciasto wyjmujemy z tortownicy i odwracamy spodem do góry. Najlepiej jeśli odwrócicie z całą tortownicą i dopiero potem ją zdejmiecie - potraktowany wysoką temperaturą rabarbar jest po prostu rzadki i wygląda bardziej jak owocowa polewa niż kawałki owoców ;-) Wierzch możecie też posypać delikatnie cukrem pudrem - rozpuści się w soku i powierzchnia stanie się błyszcząca :-)  



piątek, 4 kwietnia 2014

Tort kawowy z kremem marchewkowym




Padam... po całym dniu szkolenia mam w głowie jedną - przewodnią - myśl: jutro muszę tam wrócić, by odkrywać nowy sens tego co oczywiste w tym zawodzie... wrażenia z dziś? Nie nadają się do opublikowania, uwierzcie... Poza tym miałam nadzieję poświęcić wieczór sobie, ale plany mojego dziecka jak zwykle nie wpasowały się w moje - dopiero co zasnęła... a ja? No cóż... powinnam poćwiczyć... ale myślę sobie, że skoro już o tym powiedziałam, to tak jakbym to zrobiła ;-) więc korzystając z błogiej ciszy biorę się za pisanie...

Za to jutro dzień marchewki :-) Dlatego dziś przepis na tort z marchewkowym kremem, który sobie wymyśliłam z myślą o "Smakach..."  - tam przepis jest już od kilku dni więc czas najwyższy, by pojawił się również na blogu :-) Wyszedł rewelacyjny! Smaki idealnie się uzupełniają... Grupach moich najlepszych na świecie testerów (czyli koleżanki i kolega z pracy) byli co do tego jednomyślni...


SKŁADNIKI

Biszkopt:

3 jajka

1/2 szklanki cukru

4 łyżki mąki pszennej

2 łyżki mąki ziemniaczanej

2 łyżki kawy rozpuszczalnej (może być bezkofeinowa)


Krem:

300 g marchwi

100 - 150 ml wody

1 duża pomarańcza

1 jajko

2 żółtka

1/2 szklanki cukru

2 łyżki mąki pszennej

kawałek imbiru

aromat pomarańczowy

szczypta soli 

200 g masła


Poncz:

2 czubate łyżeczki kawy rozpuszczalnej

70 ml gorącej wody

1 łyża spirytusu

aromat pomarańczowy


Dodatkowo: 400 ml śmietany 30 % + 2 śmietanfixy







Białka oddzielamy od żółtek i ubijamy z cukrem na sztywną pianę na najwyższych obrotach miksera. Następnie zmniejszamy je do minimum i dodajemy żółtka. Obie mąki i kawę łączymy razem, a następnie dosypujemy po jednej łyżce do masy jajecznej. Przelewamy ciasto do tortownicy (16 - 18 cm) i pieczemy przez 30 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni. Następni całość (tortownicę razem z ciastem) wyjmujemy z piekarnika i upuszczamy z wysokości ok. 60 cm. Ponownie wstawiamy do uchylonego i wyłączonego już piekarnika. Zostawiamy tam biszkopt do wystygnięcia.  

Marchewkę obieramy, kroimy na plastry grubości ok. 0,5 cm, zalewamy wodą, dodajemy sól i gotujemy do miękkości. Następnie odcedzamy i studzimy. Pomarańczę oblewamy wrzątkiem, ścieramy z niej skórkę i wyciskamy sok. Imbir obieramy, ścieramy na bardzo drobnej tarce, a następnie z tak powstałej papki wyciskamy sok (powinno go być ok. 1 łyżeczki). Teraz marchew, oba soki, skórkę i mąkę miksujemy na gładką masę. Jajko, żółtka i cukier mieszamy w rondelku, a następnie stawiamy go na palniku i podgrzewamy do czasu, aż cukier całkiem się rozpuści. Dodajemy masę marchewkową, dokładnie mieszamy i dodajemy z tego budyń. Studzimy. 
Masło miksujemy na gładką masę, a następnie dodajemy po jednej łyżce marchewkowy budyń. Na koniec dodajemy aromat. 





Kawę zalewamy wodą i studzimy, a następnie łączymy ze spirytusem i aromatem.
Śmietanę ubijamy na sztywno ze śmietanfixem.

Wystudzony biszkopt kroimy na trzy krążki i każdy sączymy ponczem. Masę dzielimy na trzy części - pierwszą smarujemy pierwszy krążek, przykładamy drugim i czynność powtarzamy, kładziemy trzeci krążek. Wierzch i boki tortu smarujemy trzecią częścią masy. Schładzamy, a następnie dekorujemy bitą śmietaną.