Pokazywanie postów oznaczonych etykietą domowe słodycze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą domowe słodycze. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 12 września 2016

Czekoladowe batoniki zbożowe



Dziś mam dla Was kolejną porcję batoników zbożowych, ale tym razem zdecydowanie czekoladowych. To za sprawą kakao, które w połączeniu z mlekiem waniliowych daje mieszankę wprost obłędną... Takie batoniki rewelacyjnie sprawdzą się jako element drugiego śniadania czy to w szkole czy w pracy :-)


SKŁADNIKI

po 3 łyżki płatków pełnoziarnistych: owsianych, orkiszowych, pszennych i jęczmiennych

po 2 łyżki kakao, mielonego siemienia lnianego, miodu

4 łyżki otrąb granulowanych (obojętnie jakich)

1/2 szklanki mleka sojowego waniliowego

1 jajko




Płatki, siemię, kakao i otręby mieszamy razem. W drugim naczyniu mieszamy mleko sojowe, jajko i miód. Następnie płynne składniki przelewamy do suchych i dokładnie mieszamy. Formujemy dowolne kształty batoników, układamy je na papierze do pieczenia i zapiekamy ok. 20 minut (mniejsze chwilę krócej, większe chwilę dłużej). Studzimy na kratce. 



sobota, 20 sierpnia 2016

Batony orkiszowe



Póki jeszcze lato chce pozostać choć na chwilę, to trzeba mu zdecydowanie wyjść na przeciw :-) A skoro tak, to wakacyjne wyjazdy czy ogrodowe pikniki przydadzą się batoniki :-) Zdrowe, zbożowe, a te dodatkowo mają delikatny posmak chałwy :-) Dla mnie bomba! Lubię sobie tak w wolnym czasie coś fajnego zrobić ;-)


SKŁADNIKI

2 szklanki płatków orkiszowych

1 szklanka prażonych otrąb orkiszowych

3 czubate łyżki mielonego siemienia lnianego

5 łyżek tahini

3 łyżki miodu

1/2 szklanki mleka 

3 łyżki rodzynek 

3 łyżki suszonej żurawiny  

1 jajko


Płatki, otręby, siemię mieszamy razem. Dodajemy posiekane rodzynki i żurawinę, mleko, miód i tahini oraz roztrzepane widelcem jajko. Całość bardzo dokładnie mieszamy łyżką, a następnie przekładamy do foremki (moja 22 x 23 cm) i  wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na ok. 30 minut. Po upieczeniu wyjmujemy z piekarnika i kroimy w dowolne kształty. 






piątek, 29 lipca 2016

Blok ze słomką ptysiową




Dziś gotujemy, a właściwie robimy słodkości z firmą "Brześć" :-) Dostało się ostatnio w moje ręce trochę smakołyków z tej właśnie firmy i postanowiłam wykorzystać trochę z nich do przepisu, który umili nie jedno popołudnie :-) Blok robi się błyskawicznie, bez gotowania, chwilkę czasu zajmuje chłodzenie go, ale tak czy inaczej warto go przygotować :-) Słomka idealnie równoważy smaki masy krówkowej i masła orzechowego (które - osobiście uważam - w rzeczonym duecie są bezkonkurencyjne), a do tego sprawia, że blok jest delikatnie chrupiący i fantastycznie smakuje... mmm...


SKŁADNIKI

500 g masy krówkowej

350 g masła orzechowego

1 szklanka mleka w proszku 


1/4 łyżeczki soli




Masę krówkową i masło orzechowe miksujemy razem, następnie dodajemy mleko w proszku, sól i znów miksujemy (krótko, jedynie do połączenia składników). Słomkę łamiemy na mniejsze kawałki i dodajemy do masy. Mieszamy delikatnie łyżką (żeby nie połamać słomki) i ciasno upychamy w foremce - jej wymiary nie są bardzo istotne, najważniejsze żeby po zastygnięciu dało się blok pokroić na kawałki. Całość wstawiamy na kilka godzin do lodówki.

P.S.
Prawdę mówiąc to inne słodkości firmy "Brześć" też fantastycznie smakują. Polecam :-)



niedziela, 5 czerwca 2016

Krem czekoladowy (z bananów i awokado)



Chyba niewiele jest osób, a już w szczególności dzieci, które nie lubią nutelli czy innych kremów czekoladowych. Pamiętam, że w czasach mojego dzieciństwa królował krem z wiewiórką - w takich małych szklanych słoiczkach :-) jak na mój gust był dużo lepszy od obecnie panującej nutelli ;-) Ale jaki by ten krem nie był to mój problem - jako rodzica - polega na tym, że moje dziecko potrafi wyjadać łychą ten słodki ulepek aż zobaczy w słoiku dno :-( Dlatego też możliwość przygotowania kremu czekoladowego w wersji alternatywnej bardzo mi odpowiada :-) Tym bardziej, że dojrzałe banany są na tyle słodkie, że krem nie wymaga dosładzania, a jednocześnie maskują smak awokado. Nie oszukujmy się jednak, że krem jest identyczny jak nutella - w końcu nie ma w nim orzechów, ale mojej córci to nie przeszkadza, po prostu lubi banany :-) i czekoladę... jak ja... ;-)


SKŁADNIKI

2 - 3 banany

1 awokado

3 łyżki ciemnego kakao




Banany i awokado obieramy i kroimy w grubą kostkę. Następnie dodajemy kakao i całość miksujemy na gładką jednolitą masę. 

Tak przygotowanym kremem możecie smarować wafle ryżowe, pieczywo chrupkie lub andruty i podawać z owocami. Możecie też krem zmiksować z płatkami owsianymi i jogurtem lub mlekiem kokosowym - powstanie fantastyczny koktajl na śniadanie :-) Jeszcze inna możliwość to zmieszanie kremu z bakaliami i granolą lub pokruszonymi herbatnikami - po schłodzeniu otrzymacie fantastyczny deser :-)



wtorek, 31 maja 2016

Pełnoziarniste batony bananowe



Uwielbiam banany. Problem w tym, że gdy są takie piękne i żółte, to kupuję ich zdecydowanie za dużo, a potem szybko dostają brązowych plamek i nikt ich już jeść nie chce... Dlatego też często dodaję je do różnych ciast, koktajli, deserów i innych takich. Właśnie w takie sposób powstały te batoniki. No właśnie, ostatnio często robię jakieś batoniki - łatwo zabrać je ze sobą na spacer czy wycieczkę, są sycące więc świetnie pozwalają oszukać głód, a w towarzystwie owocowego koktajlu są świetnym drugim śniadaniem :-) 


SKŁADNIKI

1 szklanka pełnoziarnistych płatków pszennych

1 szklanka pełnoziarnistych płatków jęczmiennych

2/3 szklanki suszonej żurawiny

3 mocno dojrzałe banany

1/3 łyżeczki cynamonu




Płatki wsypujemy na silnie rozgrzaną patelnię i cały czas mieszając prażymy je przez 5 - 6 minut, a następnie przesypujemy do dużej miski. Żurawinę kroimy w mniejsze kawałki, Banany bardzo dokładnie rozgniatamy widelcem. Gdy płatki przestygną dodajemy do nich pozostałe składniki i bardzo dokładnie mieszamy. Całość przekładamy do blaszki wyłożonej papierem do pieczenia (moja 24 x 12 cm) i zapiekamy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez 20 minut. Upieczony blat studzimy na kratce, a następnie kroimy w dowolne kształty. 



sobota, 28 maja 2016

Trufle waflowe



Dziś mam dla Was propozycję na bardzo szybkie cukierki domowe, które zrobicie dosłownie w kilka chwil :-) Ja zrobiłam je przy okazji przeglądania zawartości paczki od Cukry Nyskie :-) w dwóch wariantach smakowych (mnie te orzechowe smakowały bardziej, ale kakaowym też nic nie brak) Zniknęły błyskawicznie, a jakie były pyszne... mmm...


SKŁADNIKI

Na orzechowe:


1 łyżka masła orzechowego

1 łyżka solonych orzeszków ziemnych (najlepiej pieczonych)


Na kakaowe:


2 łyżki kakao

1 łyżka mascarpone 




Pałeczki orzechowe blendujemy z masłem orzechowym aż powstanie zwarta masa i wstawiamy do lodówki na mniej więcej 15 minut. Orzeszki drobno siekamy. Ze schłodzonej masy formujemy niewielki kulki i obtaczamy je w posiekanych orzechach. Schładzamy.




Pałeczki kakaowe blendujemy z mascarpone i 1 łyżką kakao aż powstanie zwarta masa i wstawiamy do lodówki na mniej więcej 15 minut. Ze schłodzonej masy formujemy niewielki kulki i obtaczamy je w drugiej łyżce kakao. Schładzamy.

I to wszystko :-) Prawda, że szybko?





wtorek, 17 maja 2016

Trufle czekoladowe z amarantusem



Ostatnio bardzo mi pasuje robienie takich domowych słodyczy - szybko, zdrowiej i wiadomo czego tam nawkładałam :-) Wartość dodana takiego działania? Przepis zawsze zostaje z nami na dłużej, bo domownikom smakuje i domagają się więcej :-) Tym razem postawiłam na trufle z amarantusem - boskie, zwłaszcza delikatny sezamowy posmak nadaje im charakteru :-) Robiłam je w zasadzie tylko przez chwilę i równie szybko zniknęły z miseczki :-) 


SKŁADNIKI

100 g gorzkiej czekolady (70% kakao)

4 łyżki tahini

1 łyżka oleju kokosowego

2 szklanki amarantusa ekspandowanego

wiórki kokosowe lub sezam do obtoczenia cukierków




Czekoladę łamiemy na małe kawałki i rozpuszczamy w kąpieli wodnej, a następnie dodajemy do niej tahini i olej - dokładnie mieszamy, aż wszystkie składniki połączą się. Studzimy (dobrze jeśli zostanie letnia, będzie łatwiej wymieszać). Amarantus jak najdrobniej miksujemy blenderem i dodajemy do masy czekoladowej. Wyrabiamy masę, a następnie formujemy trufle i obtaczamy je w wiórkach kokosowych. Schładzamy.


sobota, 7 maja 2016

Batony jaglane z tahini i miodem



Pewnie zauważyliście, że od czasu jak jestem na macierzyńskim przepisy na blogu stały się po pierwsze - szybkie, a po drugie - bardziej fit ;-) I o ile ta pierwsza opcja jest koniecznością, o tyle ta druga raczej fanaberią ;-) Z jeszcze innej beczki należy wysnuć, że zawsze mnie ta lżejsza kuchnia pociągała, ale mojego męża nie :-( No i tu dochodzimy do sedna: mąż zaczął dbać o linię :-) Zdrowe przepisy dostały zielone światło :-) :-) :-) Szczególnie odpowiadają mu szybkie i zdrowe śniadania i drugie śniadania, takie które mogę mu zapakować "na wynos". Dzisiejszy przepis to właśnie taka śniadaniowa propozycja - batony, owoc i jogurt lub koktajl i sycąca porcja energii zapewniona :-) 


SKŁADNIKI

0,5 szklanki kaszy jaglanej

1 szklanka błyskawicznych płatków jaglanych

1 szklanka amarantusa ekspandowanego

1,5 szklanki wody


5 łyżek płynnego miodu

0,5 szklanki rodzynek

2 łyżki czarnego sezamu




Kaszę przepłukujemy wrzątkiem, a następnie zalewamy zimną wodą i gotujemy 15 minut (w tym czasie kasza powinna wchłonąć wodę). Przykrywamy garnek i odstawiamy aż kasza wystygnie. Następnie przekładamy ją do miski miksera, dodajemy miód i tahini i miksujemy na wysokich obrotach aż składniki połącza się. Zmniejszamy obroty na minimum, dodajemy płatki, amarantus, rodzynki, sezam i miksujemy przez chwilę. Wykładamy masę do foremki (24 x 20 cm) wyłożonej papierem do pieczenia i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na 20 minut. 




Upieczoną masę studzimy, a następnie wstawiamy na kilka godzin do lodówki, najlepiej na całą noc :-) rano kroimy masę w dowolne kształty. Batony nie są chrupiące, ale miękkie, za to bardzo sycące :-)



poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Owsiane batoniki



Dziś z cyklu "Wypiekanie na śniadanie" mam dla Was batoniki owsiane pochodzące z bloga Codzienna kuchnia niecodzienna. Powiem krótko: są kapitalne! Na śniadanie z jogurtem i owocami komponują się idealnie :-) Samo przygotowanie batonów zajmuje chwilkę i tyleż samo jedzenie ich. Kilka, które zostały schowałam do lodówki, będą jeszcze na jutro ;-)


SKŁADNIKI

2 szklanki płatków owsianych

1 szklanka amarantusa ekspandowanego

2/3 szklanki łuskanych ziaren słonecznika

2 jajka

3 łyżki masła orzechowego

50 g masła

4 łyżki drobno posiekanych lub zmielonych orzechów włoskich (ja zamiennie dałam wiórki kokosowe)

1/2 szklanki mleka

1/2 szklanki brązowego cukru

1 łyżeczka cynamonu


Dodatkowo (ja nie dawałam):

polewa czekoladowa

ziarna sezamu 




Ziarna słonecznika wsypujemy na suchą, rozgrzaną patelnie i przez chwilę prażymy, następnie odstawiamy by przestygły. Masło, mleko i cukier zagotowujemy, a następnie dodajemy masło orzechowe, cynamon i dokładnie mieszamy. Do miski wsypujemy płatki, amarantus, słonecznik, orzechy (u mnie wiórki), dolewamy mokre składniki i  mieszamy razem. Na koniec dodajemy roztrzepane jajka i jeszcze raz mieszamy. Masę wykładamy na blachę wyłożoną papierem (moja 22 x 23 cm) i dokładnie wyklejamy nią dno - autorka przepisu informuje, że masa może się lepić do dłoni, moja się nie lepiła, ale tak czy inaczej bądźcie przygotowani na wszystko ;-) Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 170 - 180 stopni na ok. pół godziny. Po tym czasie wyjmujemy blachę z piekarnika, studzimy i kroimy w dowolne kształty. Możecie też od razu uformować kształty batoników i upiec je. Gotowe batony możecie polać czekoladą i posypać sezamem (ja z tego zrezygnowałam).




Razem ze mną wypiekały:





czwartek, 21 kwietnia 2016

Rafaello z kaszy jaglanej



Uwielbiam domowe słodycze :-) można je zrobić szybko, mieć pewność z czego właściwie są i można dobrać składniki tak, by były jak najzdrowsze dla dzieci :-) Długo musiałam przekonywać starszą córcię do różnych kasz, niektórych nadal nie jada, bo twierdzi, że jej nie smakują. Dlatego tym bardziej ucieszyło mnie, że te właśnie pralinki spotkały się z uznaniem z jej strony :-) Smak kaszy znakomicie tuszują wiórki i cukier trzcinowy, może nie smakuje to dokładnie jak oryginalne rafaello, ale i tak cukierki są pyszne :-) Znikają z talerzyka błyskawicznie (z tej ilości wychodzi 15 - 16 pralinek), a dodatkowym ich atutem jest to, że maluchy same mogą je formować i obtaczać w wiórkach (albo innej posypce, którą akurat lubią ;-) )


SKŁADNIKI

1,5 szklanki mleka kokosowego

0,5 szklanki kaszy jaglanej

5 łyżek wiórek kokosowych

3 łyżki cukru trzcinowego


dodatkowo:

wiórki do obtoczenia pralinek

kilka zblanszowanych migdałów




Kaszę dokładnie płuczemy i wsypujemy do garnka. Dodajemy mleko, wiórki, cukier i gotujemy aż kasza się rozklei i powstanie gęsta masa (musicie uważać, bo lubi się przypalić). Studzimy, a następnie letnią masę przez chwilę blendujemy. Formujemy pralinki, w każdą wciskamy migdał i obtaczamy w wiórkach. Schładzamy. Gotowe.






czwartek, 14 kwietnia 2016

Krówki ciągutki



Krówki... bardzo lubię :-) chociaż ostatnio jadam je rzadziej, bo staram się unikać słodkiego ;-) ale czego to się nie robi gdy ukochana pięciolatka pyta czy zrobimy jakieś cukierki... A krówki robi się bardzo szybko, trochę trzeba poczekać aż zastygną (chociaż tragedii z tym nie ma), ale warto :-) zwłaszcza gdy pojawi się ochota na coś tak diablo słodkiego... z drugiej strony, to moje dziecko jest wstanie wyjadać łyżką masę kajmakową bez jakichkolwiek dodatków więc co tam... i krówki zrobione ;-) Te moje są typowymi ciągutkami (osobiście wolę kruche) i chyba właśnie to dzieciaki lubią w nich najbardziej...


SKŁADNIKI

125 g masła

2 szklanki cukru

400 ml śmietanki 30 %




Masło rozpuszczamy i do gorącego wsypujemy cukier. Bardzo szybko mieszamy do czasu aż masa zacznie brązowieć. Dolewamy śmietankę i szybko mieszamy (możecie podzielić ją na części, bo dolewana do gorącego karmelu bardzo pryska). Gotujemy 5 - 7 minut (ciągle mieszając) na silnym ogniu do czasu aż masa zacznie odstawać od ścianek garnka. Przelewamy do foremek i odstawiamy do zastygnięcia. Następnie kroimy na dowolne kształty. Możecie też chłodzić masę w lodówce, ale wtedy przed pokrojeniem musicie ją chwilę wcześniej wyjąć żeby zmiękła.

poniedziałek, 17 marca 2014

Zielone miętowe czekoladki



Skoro dziś św. Patryka tzn., że dominuje piękna irlandzka zieleń :-) Dlatego proponuję taki mały tuning zwykłej białej czekolady :-) A smak miętowy idealnie pasuje mi do tego koloru... 


SKŁADNIKI

150 g białej czekolady

1/4 łyżeczki zielonego barwnika w proszku

kilka kropelek aromatu miętowego 




Czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej, dodajemy do niej barwnik i aromat, dokładnie mieszamy i umieszczamy w foremkach do czekoladek / lodu. Wstawiamy do lodówki, by czekoladki zastygły. 

P.S.
Równie dobrze możecie wykorzystać inny kolor i smak :-) mojemu dziecku bardzo smakują malinowe :-)



sobota, 4 stycznia 2014

Deser czekoladowy z nutą kokosową



Zakupy z trzylatką... myślę, że z powodzeniem można je porównać do sportów ekstremalnych... Przynajmniej te z moją trzylatką, która za każdym razem próbuje mnie przekonać, że wie lepiej niż ja czego potrzebujemy... istny koszmar! Ale co człowieka nie zabije, to go wzmocni... więc tydzień w tydzień dzielnie stawiam czoło tym całym zakupom w nadziei, że w końcu będzie spokojniej...
A tymczasem, po całym dniu, proponuję Wam deser czekoladowy z kokosową nutą... bo jakoś mi ostatnio kokosowo ;-)


SKŁADNIKI

100 ml mleka

100 ml śmietanki 30%

50 g czekolady gorzkiej

100 g czekolady białej

6 łyżek wiórków kokosowych

6 łyżek likieru kokosowego

1 łyżeczka żelatyny


Czekoladę łamiemy na kawałki. Połowę mleka i śmietanki mieszamy razem i doprowadzamy do wrzenia, a następnie dodajemy białą czekoladę i wiórka kokosowe - stawiamy na małym ogniu i mieszamy do czasu rozpuszczenia czekolady po czym gotujemy jeszcze przez chwilę żeby masa zgęstniała. Zestawiamy z palnika, dodajemy żelatynę (nie musicie jej rozpuszczać, wystarczy że równomiernie posypiecie po całości i energicznie zamieszacie), odstawiamy do ostygnięcia. Dolewamy likier, mieszamy, rozkładamy do miseczek lub pucharków i wstawiamy do lodówki. Zagotowujemy resztę mleka i śmietanki i rozpuszczamy w nich gorzką czekoladę, gotujemy przez chwilę na małym palniku aż zgęstnieje i zestawiamy. Ciepłą (ale nie gorącą) czekoladą polewamy schłodzoną warstwę kokosową (nie jest sztywna tak jak np. galaretka czy panna cotta). 





P.S.
Uważajcie na ten likier, ostatnio miałam okazję się przekonać, że w niebezpieczny sposób wpływa na wyobraźnię... 

niedziela, 29 grudnia 2013

Trufle śliwkowe w czekoladzie



Dziwna jakaś ta niedziela... dłuży się i dłuży... w ramach pokonywania nudy wymyśliłam sobie takie oto trufle :-) Trochę zabawy z nimi jest, jak to z każdymi domowymi cukierkami, ale za to jakie są pyszne... mmm...


SKŁADNIKI

120 g suszonych śliwek + kilka dodatkowo

1/2 szklanki mleka

50 g margaryny

4 łyżki rozpuszczalnego kakao z cukrem

5 łyżek mleka w proszku

5 łyżek wody

1 czekolada mleczna (100 g)

1/2 białej czekolady




Śliwki (120 g) płuczemy, zalewamy wodą i zagotowujemy, a następnie miksujemy blenderem. Pozostałe śliwki drobno kroimy i odstawiamy na potem. Mleko zagotowujemy z margaryną, przelewamy do zmiksowanych śliwek, dodajemy kakao i jeszcze raz miksujemy, aż składniki się połączą. Studzimy, a następnie dodajemy mleko w proszku i pokrojone śliwki, mieszamy łyżką do połączenia składników. Czekolady łamiemy (do osobnych naczyń) i rozpuszczamy w kąpieli wodnej. Z masy formujemy trufle, zanurzamy w czekoladzie mlecznej i odkładamy na papier do pieczenia, a następnie dekorujemy białą czekoladą. Schładzamy w lodówce. 

środa, 31 lipca 2013

Czekoladki z masą jagodową



Nikt nie mówił, że bycie rodzicem jest łatwe, ale taka mnie naszła dziś refleksja, że bycie matką - psychologiem to dodatkowe utrudnienie... Dlaczego? To oczywiste: obserwuję tego mojego malucha i mimo że nie mam powodów do niepokoju, to jednak łapię się na tym, że często budzi się we mnie podejrzliwość obserwatora... Jakby nie było, to jednak od początku swej pracy zawodowej stykam się bezpośrednio z osobami obarczonymi rożnego typu zaburzaniami rozwojowymi, a to wzmaga uwagę... w tym przypadku niestety - bo siedząc z moją córką 24 godziny na dobę zwyczajnie w świecie zamęczam się przekonywaniem samej siebie, że doszukuję się dziury w całym i tak naprawdę niepotrzebnie tak analizuję każde zachowanie tego dziecka, które rozwija się dobrze, a nawet bardzo dobrze. Z drugiej strony jak jest dobrze, to też nie za dobrze... ;-) I tak oto stwierdzam, że ten urlop mnie zwyczajnie wykończy w tym roku... a jak do tego dołożyć fakt, że szkolenie mojego męża kończy się dokładnie w tym samym momencie co ów urlop i w związku z tym jedynym obiektem rekreacyjnym na te wakacje jest podwórko mojego taty to już tęsknię za sezonem urlopowym 2014...
A czekoladki zrobiłam sobie na osłodę własnych zadręczeń... jagodowe, bo miałam trochę jagód w lodówce ;-)


SKŁADNIKI

150 g mlecznej czekolady

4 łyżki jagód

1 łyżka cukru trzcinowego (można zastąpić zwykłym)

3 łyżki wody

3 łyżki mleka w proszku




Czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej (KLIK) . Następnie przy pomocy pędzelka (najlepiej silikonowego) nanosimy czekoladę na ścianki foremek do czekoladek i schładzamy w lodówce; czynność tę powtarzamy jeszcze dwukrotnie żeby mieć pewność, że ścianki naszych czekoladek będą odpowiednio wytrzymałe. 
Jagody (przepłukane i w całości, bez rozgniatania), cukier i wodę umieszczamy w rondelku i gotujemy na małym ogniu aż pojawi się sok. Zestawiamy z palnika i pozwalamy jagodom lekko ostygnąć. Następnie dodajemy mleko w proszku i delikatnie, ale dokładnie mieszamy całość. Najlepiej gdyby Wam się udało zachować w masie choć kilka całych jagód, ale tak naprawdę jest nieuniknione to, że się rozpadną - dzieje się tak zwyczajnie pod wpływem temperatury ;-) Tak przygotowaną i wystudzoną masą (ciepła będzie rozpuszczała czekoladę) wypełniamy wnętrze czekoladowych skorupek (cały czas muszą być w foremkach), a następnie zalewamy czekoladą (w ten sposób powstanie spód czekoladek) i wstawiamy do lodówki żeby dobrze zastygły. Gotowe czekoladki wyjmujemy z foremeczek i podajemy do zjedzenia :-) pycha...

P.S.
Powinno Wam wyjść 12 - 15 czekoladek, zależy jakie macie foremki.

niedziela, 2 czerwca 2013

Kinder czekoladki



Dzień dziecka... prawdę mówiąc to nie miałam pojęcia ile pokus czeka na młodego człowieka  w tym dniu... Kiedy ja byłam dzieckiem sklepy zdecydowanie nie miały możliwości wychodzenia dzieciom na przeciw, a festyny - o ile się odbywały - ograniczały się głównie do waty cukrowej, pokazów tanecznych dzieci z domów kultury i konkursów plastycznych... A dziś?  Wchodząc do różnych sklepów - nie ważne czy z asortymentem dla dzieci czy nie - moje dziecko było bombardowane darmowymi słodyczami, drobnymi upominkami itp. Wróciliśmy do domu z niezłą torebką prezentów... Na dziecięca imprezę w parku miejskim nie wybraliśmy się, bo padający deszcz  zdecydowanie nie jest dobrą zachętą do zabaw na świeżym powietrzu, ale pewnie byli tacy, którym to zupełnie nie przeszkadzało. Patrząc na to co się działo przed marketami stwierdzam, że niektórzy ludzie naprawdę tracą granice zdrowego rozsądku... Deszcz, zimno, a dzieciaki walczyły w różnych konkursach, skakały w dmuchanych zamkach, szalały w rytm skocznej muzyki... ale to dzieci, a gdzie w tym deszczu dorośli? A między tymi dziećmi i patrząc z boku trudno określić kto tu bardziej ten dzień dziecka celebruje...
A ja przygotowałam dla mojej córeńki jej ulubione czekoladki :-) pomysł jest prosty: rozpuszczamy gotową czekoladę i wykorzystujemy masę do mazurka (są idealne do nadziewania czekoladek - miękkie, szybkie w przygotowaniu i zawsze smaczne) W przypadku kinder czekoladek robię masę jak do mazurka mlecznego, który kiedyś podpatrzyłam w jakimś programie śniadaniowym. Samego mazurka nigdy jeszcze nie robiłam, ale masa w czekoladkach faktycznie przypomina batoniki kinderki. A moje dziecko jest nimi zachwycone :-) Z braku prostokątnych foremek wykorzystuję sobie inne - silikonowe foremki o lodu w różnych kształtach, raz są to kaczuszki, raz dinozaury, a jeszcze innym kształty owocowe :-) Dziś czekoladki w kształcie malinek :-) 


SKŁADNIKI

150 g mlecznej czekolady

25 g margaryny

1 łyżka cukru

4 łyżki mleka

1/2 szklanki mleka w proszku

2 krople aromatu waniliowego


Czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej (KLIK), a następnie nabieramy niewielkie ilości na pędzelek i smarujemy foremki do czekoladek. Wstawiamy na kilka minut do lodówki żeby czekolada zastygła, a następnie czynność tę powtarzamy jeszcze dwa razy. 
Margarynę, cukier i mleko zagotowujemy razem, a następnie zestawiamy z ognia i dodajemy aromat i mleko w proszku; dokładnie mieszamy żeby wszystkie składniki połączyły się i żeby nie było brzydkich grudek. Chwilę czekamy (ale nie za długo bo masa bardzo szybko zastyga) i nakładamy niewielkie porcje do foremek, w których znajduje się zastygnięta na ściankach czekolada. Możecie nakładać łyżeczką lub końcem noża, ale ja polecam Wam szprycę do dekorowania tortów - sprawdza się idealnie :-) Ponownie wstawiamy do lodówki, a gdy masa zesztywnieje smarujemy wierzchy cukierków resztą rozpuszczonej czekolady, wygładzamy i wstawiamy do lodówki by czekoladki dobrze zastygły.  




Pamiętajcie, by w trakcie pracy stale uzupełniać gorąca wodę w kąpieli, jeśli wystygnie czekolada zacznie twardnieć i trudno będzie ja rozprowadzić.
Z tej ilości produktów otrzymacie 24 czekoladki.